Witam..

Witam na nowej stronce naszej gazetki PFC Charazay News.

niedziela, 1 stycznia 2012

Wywiad z Morfeuszem - założycielem i honorowym prezesem Polskiej Federacji Charazay

pytania i pomysł: Didaa


1. Witam i na początku dziękuję, że zechciałeś wziąć udział w wywiadzie. Podczas ostatniego plebiscytu – MJów – zostałeś nominowany w kategorii „Najciekawsza osobowość charazay”, więc nie można zostawić tak ciekawej osobistości. Może na początek powiesz coś o sobie?

W 2004r. skończyłem studia, a w 2011r. – dodatkową naukę. Mimo bardzo dobrych „papierów” - polska rzeczywistość mnie jednak nie rozpieszcza przynajmniej na razie, ale nie o tym tutaj ...
Jestem osobą, która sportowo nie jest nikim więcej niż podwórkowym „grywaczem w koszykówkę”, to serce do tego sportu miała i mieć będzie zawsze.
Żyję i działam póki co na południu Polski, nie wybierając się na razie z inne rejony świata ani Kraju.
Byłem na studiach i w czasach późniejszej dalszej nauki działaczem samorządów, mam na myśli choćby studencki; również na innych polach, choć więcej w okresie do 2010r., działałem społecznie.

Koszykarsko interesuję się prawie wyłącznie (proszę o wybaczenie kibiców Europejskiej koszykówki i Polskiej koszykówki !!) wyłącznie koszykówką NBA; kibicuję Boston Celtics, ale głównie kibicuję … dobrej koszykówce, więc na przykład wiele sezonów zwycięstw choćby Los Angeles Lakers pod wodzą Shaquille’a O’Neal’a i Kobe Bryant’a nie było dla mnie żadnym problemem. Problemem nie jest na przykład dla mnie to, że w momencie kiedy piszę ten tekst to New York Knicks jest chyba lepszym zespołem niż Boston Celtics (jedna z rywalizacji klubowych z długą tradycją …) - widzicie że liczy się głównie „dobry kosz”, a „barwy klubowe” to rzecz dla mnie drugorzędna.

2. Jak trafiłeś i poznałeś charazay?

Uruchomiłem pewnego dnia – dawno temu – przeglądarkę internetową i kazałem znaleźć „basketball manager online”. Jednym ze znalezionych był Charazay. Po próbie porównania na tyle na ile mogłem to zrobić (ale oczywiście wyboru nie żałuję do dziś dnia) – a więc po próbie porównania paru znalezionych wybrałem Charazay, gdzie założyłem zespół i jestem do chwili obecnej.

Dlaczego szukałem managera koszykarskiego online ?
Odpowiedź jest bardzo prosta – dużo pracuję przy komputerze, choć może z czasem będę sporo rzeczy robił też poza zasięgiem biurka z komputerem podłączonym do Internetu. Tak czy inaczej – zawsze i tak będę sporo „działał przy komputerze” i w pracy, i w domu. Doszedłem do wniosku, że bardzo lubię koszykówkę, a nie mam czasu, ani warunków, na granie w gry instalowane na komputerze, wydawane co roku …, gdzie mam zespół i sam gram zawodnikami; na to czasu i warunków nie mam. Kolega z liceum opowiadał mi o managerach online, gdzie prowadzi „mimo dorosłego życia” klub piłki nożnej. Stąd wiedziałem o istnieniu „managerów online”. Zacząłem szukać takiego dla siebie, ale koszykarskiego – żeby móc sobie czasem umilić życie w przerwie między obowiązkami „logując się do mojego zespołu”.
Wiedziałem, że po rozkręceniu zespołu, kiedy coraz większe obowiązki mnie dopadną i uświadomią że nie mam czasu za bardzo nawet na coś takiego jak manager online to … że do tego czasu zespół osiągnie taki poziom, że będę mógł poświęcić mu trochę mniej czasu.

3. Jesteś założycielem Polskiej Federacji Charazay. Co Cię skłoniło do stworzenia miejsca dla – obecnie – prawie stu menadżerów polskiej sceny charazay?

Początki były – jak to zawsze jest – skromne. Zdecydowałem się założyć federację, gdzie ja i moi charazay’owi znajomi będziemy mogli „na swoim forum” porozmawiać. Po prostu … Na forach ligowych nie zawsze można o wszystkim porozmawiać, poza tym forum ligowe jednak … powinno służyć do omawiania spraw danej ligi, poza tym – użytkownicy spadają do lig niżej czy też awansują – tak więc tylko forum federacyjne wydawało mnie się miejscem gdzie będzie można porozmawiać swobodnie. 

Z czasem zauważyłem, że co to robimy podoba się wielu osobom, stąd też federacja rozstała się do dzisiejszej formy. Myślę, że kluczem do sukcesu było to, że nie starałem się żeby ta federacja była na pierwszym miejscu duża i ważna, lecz żeby przede wszystkim była miejscem gdzie wiele osób będzie się dobrze czuło ! To właśnie przyczyniło się, że przykładowo forum Charazay pozostaje aktywne, a wiele osób czyta artykuły z obu stron charazay (http://pfc-cbmnews.blogspot.com/) (http://pfc-charazay.blogspot.com/).

4. Co sądzisz o obecnej formie CBM? Niedawno wprowadzone achievementy, czy też inne, mniejsze zmiany. Czy Twoim zdaniem to dobry kierunek, mogący pomóc w ściągnięciu nowych użytkowników?

Myślę, że tak – że to dobry kierunek. Na pewno będą użytkownicy, dla których trofea czy achievementy – jak je tam nazywać – nie będą stanowić przedmiotu zainteresowania, jednak jest to dobry kierunek, żeby użytkownicy poczuli, że jeszcze bardziej opłaca się być aktywnym.
Na pewno nie można zadowolić wszystkich. To jest niemożliwe, każdy z nas ma pewno swoją wizję Charazay, a Crew trudno przewidzieć konsekwencje wszystkich proponowanych użytkownikom zmian.
Jednak … im dłużej Charazay istnieje tym więcej złych rzeczy będzie eliminowanych, a z popełnionych błędów będą wyciągane wnioski. Chcę wierzyć w to, że tak będzie.

5. W gazetce, bardzo często pojawiają się Twoje teksty dotyczące NBA, w szczególności minionych już sezonów najsilniejszej koszykarskiej ligi świata. Skąd to zafascynowanie historią NBA, mimo że sam jak niedawno pisałeś, nie miałeś okazji oglądać tych zawodników na żywo?

Odpowiedź na to pytanie musi mieć dwie części. Pierwsza – to główny powód, druga część to coś co wynika z pierwszego trochę … przy okazji.

A więc: powód główny …

Jestem osobą już po 30stce. Tak naprawdę to pierwszym sezonem kiedy interesowałem się koszykówką to był sezon 1991/1992 – „w czasie tego sezonu tak naprawdę rozpocząłem oglądanie regularne i śledzenie NBA”. Był to ostatni sezon Larry Bird’a – którego dziś albo mało się pamięta w ogóle, albo … uważa za miłego starszego pana Prezydenta klubu Indiana Pacers – to naturalne, czas leci … w momencie jak piszę ten tekst to gwiazdami są Kobe Bryant, LeBron James i inni … To nawet nie możliwe, żeby był obecnie pamiętany dobrze i lubiany …

Ale w sezonie 1991/1992 – który okazał się potem jego ostatnim – jedną z paru największych gwiazd koszykówki był właśnie on - Larry Bird. Pamiętajcie … to był „mój początek z koszykówką” i kiedy ja „zaczynałem z koszykówką” to jak Larry Bird pojawiał się na boisku to po prostu komentator zmieniał głos że tak powiem humorystycznie, bo nie wiedział co ma powiedzieć o Nim ! Larry Bird był wtedy weteranem, z ukończonymi 34 latami, o którym przypuszczano iż sezon 1991/92 może być jego ostatnim, więc tym bardziej jak jeszcze grał to opowiadano o nim wiele. Przypominano jego 3 tytuły MVP Sezonu, 2 tytuły MVP Play-off’ów, 3 tytuły Mistrza NBA, tytuł Debiutanta Roku … On był odchodzącą legendą tego sportu, odchodzącą właśnie na moich oczach ! Odszedł tuż po rozpoczęciu mojej przygody z koszykówką, jednak zapamiętałem go ! „Zaraziłem się Larry Bird’em” – choć odszedł on tuż po moim „rozpoczęciu przygody jak kibic z tym sportem”.

Zapamiętałem go tyle ile trzeba było czyli … do czasu pojawienia się serwisu youtube w internecie i pojawienia się komputera na moim biurku ...
Od tego momentu - zacząłem coraz skuteczniej przeszukiwać ten serwis w poszukiwaniu meczy z lat świetności tej legendy, którą pamiętam jak jeszcze grała „zaczynałem z koszykówką”, a ponieważ coraz lepiej potrafiłem przeszukiwać youtube to znajdowałem …. Aj znajdowałem … i znajduję do dziś … Poprzez znajdowanie meczy z udziałem tej „mojej legendy z młodych – dawnych lat” zaczynałem się coraz lepiej orientować w jego rywalach – choćby Michael’u Jordan’ie, który swoją pierwszą połowę kariery grywał w czasach kiedy Larry Bird „jeszcze grał”.
Tak więc – poprzez poszukiwanie Larry Bird’a (meczy z nim) poznałem świetnie okres jego gry w koszykówkę poznając dobrze jego rywali i sytuację w ogóle w NBA w jego czasach (1979-1992). W ten sposób dowiedziałem się o innych wielkich z tamtych lat, zacząłem doceniać też „tych innych wielkich”.
Kiedy jem kolację przykładowo – często mam przed oczami laptop z którego leci mecz … i tak to się „nakręca głównie na lata 1979-1992”, kiedy wiele się dobrego w koszykówce działo.
Oczywiście na www.nba.com zaglądam także sytuacja obecnie w NBA i w innych sezonach niż 1979-1992 nie jest mnie zupełnie obca.

A powód drugi …

Przy okazji tego co wyżej opisałem to zorientowałem się jak bardzo zmieniła się NBA od lat 1980-tych. NBA zmieniła się w niektórych elementach na dobre, ale i … są tego efekty uboczne negatywne.

NBA obecnie generuje znacznie większe zyski dla wszystkich w nią zaangażowanych, jednakże zajmuje się też znacznie większą ilością rzeczy … Paradoksalnie, ale w dawnych czasach w NBA liczyła się gra w koszykówkę i tyle. Gracze zarabiali niewiele, ale … trochę złośliwie mówiąc niczym innym się nie zajmowali – nie sprzątali przykładowo plaży (zawodnicy z zespołów, które wcześnie odpadają z play-off’ów organizują różne „nabijające NBA punktów przedsięwzięcia”). NBA – znowu złośliwie mówię – stało się wielką, miłą ekologiczną, organizacją społeczną, która prześciga się prawie już z organizacjami religijnymi i społecznymi „w krzewieniu dobra społecznego”, a koszykówka przeszkadza w tej działalności.

Po za tym – obecne pokolenie zawodników zainteresowane jest kręceniem reklam, zarabianiem dużych pieniędzy i uśmiechaniem się do kamery – znowu – im też koszykówka przeszkadza w tej najważniejszej działalności … nie koszykarskiej ! LeBron James – wspaniały koszykarz – przyznamy to wszyscy bez wyjątku chyba, ale … tym jak rozegrał kwestię swojego odejścia od Cleveland Cavaliers pokazał, że jest typowym „gwiazdorem”, którego interesuje na pierwszym miejscu po prostu robienie Show wokół swojej osoby a nie granie w koszykówkę. Taka jest moja opinią, której nie musicie podzielać, ale … w końcu to wywiad ze mną – więc mówię co ja myślę.

Dawne gwiazdy, interesowały się graniem w koszykówkę, w co wkładały całe swoje serce, a kibice przychodzili oglądać mecz koszykówki.
Obecnie … przychodzi się chyba na jakieś show, gdzie dziewczyny machają tylnymi częściami ciała (wszystko fajnie … owszem … ale hala koszykarska to nie klub nocny ! nie mylmy pojęć … !) … Tej atmosfery koszykarskiego święta, a nie jakiegoś dzikiego show dzisiaj już nie odczujesz ! To zauważyłem oglądając mecze z „tamtych lat”. Mógłbym przykładów na to ciągnąć wiele – jeden właśnie przyszedł mnie na myśli ! Ale … to już – jeśli dam radę czasowo – opiszę kiedyś w swoim własnym felietonie, bo odpowiedź na to pytanie po prostu może zrobić się za długa …

6. Jesteśmy dość świeżo po wyborach do kadr U-18 i U-21. Interesujesz się losami kadr młodzieżowych? Jak oceniasz nowych selekcjonerów i ich szanse na MŚ?
Jopencjusza znam jako aktywnego charazay’owicza, z dużym stażem przy naszych reprezentacjach w Charazay. Alieen’a nie znam aż tak dobrze jak jopencjusza. Muszę jednak być szczery i przyznać, że niestety – nad czym boleję bo koszykówkę po prostu bardzo lubię – nie mam już tyle czasu, żeby dokładnie śledzić poczyniania naszych reprezentacji charazay’owych. Myślę, że nasze reprezentacje stać na to, żeby powalczyć, a jak będzie … oby jak najlepiej ! A tak przy okazji, może znajdzie się ktoś kto czasem na stronach charazay napisze coś o przebiegu Mistrzostw Świata - który takim jak ja w przystępnej formie przybliży „co się dzieje” … ?

7. Co sądzisz o polskiej społeczności CBM? 

Jest wspaniała, w czasach większej aktywności mojej w Charazay zorientowałem się ilu Polaków wypowiada się na forum ogólnopolskim na interesujące wszystkich tematy. Widzę, że jesteśmy jedną z ważniejszych społeczności w Charazay ! To bardzo miłe ! Tylko tak dalej ! To wspaniała sprawa, że jest wśród nas tylu fanów koszykówki !

8. Czy interesujesz się czymś oprócz koszykówki i rzecz jasna charazay ;) ?

Prawem … uczyłem się go prawie 9 lat; interesuję się wieloma działami prawa; z czasem mam nadzieję być w nim coraz lepszym znawcą, do czego obecnie jeszcze mnie bardzo daleko.

Po za tym … mam wyjątkowo szerokie zainteresowania i tylko brak czasu uniemożliwia zajmowanie się wszystkim. Lubię filmy akcji, choćby serię James’a Bond’a; lubię filmy sci-fi, jak choćby rodziny filmów StarGate czy StarTrek… Lubię komedie, jak choćby zapomniana już może seria Gang Olsena. Lubię dobrą muzykę, ale w zależności od nastroju od spokojnej do ostrzejszej.

9. Jakich porad udzieliłbyś nowym graczom?

Zabrzmi to może zabawnie – ale czytajcie instrukcję do gry ! Wielu charazay’owiczów zdaje się zupełnie ją pomijać i usilnie forsować zawodników, którzy grając na przykład na obwodzie (PG, SG, SF) mają jednocyfrowy drybling, a mają rywalizować nie znowu w tak niskich ligach … Wielu popełnia błędy, których można uniknąć po prostu … czytając instrukcję gry. Charazay jest to gra oparta na matematycznych obliczeniach, które biorą pod uwagę odpowiednie skille naszych zawodników, a w żaden sposób nie można tego obejść jak w rzeczywistości dając instrukcje zawodnikowi „słuchaj nie rób tego bo to nie jest twoja mocna strona …”.
Dość dobrze opisał to w tekście pod tytułem „Zadaniowcy – jaką rolę mogą odgrywać w CBM” PacioVC15.
Jeszcze raz w skrócie: czytać instrukcje i pamiętać, że Charazay jest świetną grą … komputerową a nie „koszykówką z realu” (koszykówka w realu to jednak co innego).

10. Dziękuję za wywiad. 

Ja dziękuję, że mogłem odpowiedzieć na pytania i tym samym stać się trochę mniej „tajemniczy” i chociażby wyjaśnić moje zainteresowanie najlepszym okresem w koszykówce jakim moim zdaniem były lata 1979 (przyjście Larry Bird’a i Magic’a Johnson’a) do 1998 (odejście Jordan’a z Chicago Bulls).

czwartek, 29 grudnia 2011

Zadaniowcy-jaką rolę mogą odgrywać w CBM?

autor:
PacioVC15


Witam.

Po baaardzo długiej przerwie na wszystkich redagowanych przeze mnie stronach, mam nadzieję powrócić małymi krokami do formy sprzed okresu posuchy. Nie będę Was jednak męczył przydługim wstępem, a od razu przejdę do tematu.

Zadaniowcy
to bardzo ważna w dzisiejszym baskecie funkcja. Gdzie byliby Dallas Mavericks w poprzednim sezonie (2010/2011 - mistrz NBA) bez JJ Barea i Tyson'a Chandler'a? Graczy, których drużyna Marc'a Cuban'a nie tyle się pozbyła co...nie utrzymała ich w swoich szeregach. Wg mnie zakończyli by te Play-Offy bardzo wcześnie. Dla przykładu Chandler w meczu na 5 przy stanie 2-2 z Portland Trail Blazers zdobył 14 punktków i 20 zbiórek, a JJ Barea w rywalizacji z Los Angeles Lakers (wygranej 4-0!!) miał średnio 11,5 punktu i 5,5 asysty. W całych Play-Off 2010/2011 Chandler miał PER 15,2 a Barea 16,8.

Przykłady można mnożyć. Ja Skupiłem się na tych dwóch zawodnikach z prostego względu. Świetni zadaniowcy, którzy doprowadzili swoją drużynę do triumfu.

Jak to się przekłada na Charazay?
Sam mam w drużynie 2-3 zadaniowców. Z premedytacją, bo idzie na sprzedaż, podam skille mojego zadaniowca - Lisandro Serdnadas

Wzrost:219
Waga:117.00
BMI: 24.4Skills Index:98,695
Pensja:€ 148,173Obrona:17
Rzuty Wolne:6
Rzut za 2:5
Rzut za 3:6
Drybling:5
Podanie:1
Szybkość:4
Praca Nóg:9
Zbiórki:15
Doświadczenie:20
Proste spostrzeżenia: wysoki center z mocną obroną i zbiórką oraz doświadczeniem i małą pensją.
Podkreśliłem także nie za wysoką pracę nóg. Dlaczego? Obniża to pensje, ale też umiejętność obronną. Jednak spokojnie. Na poziomie 4 ligi Polskiej jest solidnym obrońcą, a w 5 lidze jestem pewny że szalałby ;)

Portugalczyk gra u mnie średnio 20 minut.
W poprzednim sezonie miał statystyki na poziomie: 0.8 ppg, 9.4 rpg, 1.8 bpg, 10.2 Evalpg
W obecnym wygląda to nieco inaczej: 3.3 ppg, 8.2 rpg, 0.3 bpg, 10.3 Evalpg

Jak widać powyżej nie zdobywa wielu punktów. Ba! Nie zdobywa ich prawie wcale! Jednak jest pewnym punktem w obronie, który przyniesie mi też ważne zbiórki. Czy ktoś już Wam wspominał, że mistrzostwa zdobywa się obroną i zbiórką trochę też?
Problem, który przekłada się na Charazay
W końcu sedno artykułu. Nasz wspólny znajomy - Morfeusz - uświadomił mnie, że budowanie drużyny w charazay w podobny sposób jest bezwartościowe. OK, wzorowanie się na najlepszych drużynach NBA, kupowanie zadaniowców, odpowiednie ich ustawienie nie przyniesie żądnych strat, ale trzeba sobie uświadomić, że charazay to tylko gra. Świetna, pochłaniająca masę czasu, ale tylko gra. Tam kluczową rolę odgrywają algorytmy. Liczby. Wzory, które czytają potencjał gracza i zestawiają ze sobą odpowiednie match-up'y.
Mogę mieć super ofensywnego PG, którego zadaniem będzie zdobywanie punktów, a więc skille będą ukierunkowane przede wszystkim na drybling, a jeszcze bardziej szybkość, ale tu włącza się system rozgrywki w charazay. Przepraszam ale powtórzę: algorytm, liczba, wzór. Jeżeli silnik gry czyta iż dobry PG to taki, który ponad szybkość ma postawione drybling i podanie to nasz ww playmaker (mniej więcej taki: szybkość>2xdrybling>3xpodanie) będzie po prostu średniakiem.

Zakończenie
Mam nadzieję, że rozjaśniłem tą kwestię i dziękuję tym którzy dotrwali czytając do końca ten męczący artykuł, ale myślę że ta sprawa jest na tyle ważna że trzeba ją poruszyć.
Mam też nadzieję, że pomogę przez to wielu managerom, którzy zamierzają przebudować swoje dotychczasowe drużyny.

Wszelkie podziękowania kierujcie raczej do Morfeusza. To on mnie uświadomił, ja tylko przeniosłem to na "papier" i poświęciłem chwilkę. 

Pozdrawiam i mam nadzieję, że pomęczę Was jeszcze moimi artykułami ;)

piątek, 9 grudnia 2011

„Składanie ofert za swoich własnych zawodników – moja opinia na ten temat”

Autor: Morfeusz33


Witajcie czytelnicy – charazay’owicze. Chcę podzielić się z Wami moją bardzo prywatną opinią na pewien temat. A mianowicie … bardzo krytyczną opinią na temat składania ofert za swoich własnych zawodników.

Jednak, najpierw wstęp. Po pierwsze - co najmniej dwa razy zrobiłem to ja sam, wiedząc że to legalne; i to … zrobiłem już po tym kiedy ja jako niedoszły kupujący zostałem przebity ponad moje możliwości finansowe przez sprzedających. Piszę to, żeby być szczerym – napisać jak to po prostu ze mną było … To co ja na ten temat myślę to jedno, jednak ponieważ jest to legalne to skorzystałem z tego sam, po tym jak skorzystano z tego „na mnie”.

Dlatego też – dobrze mnie zrozumcie - nie mam nigdy i nie będą miał nigdy pretensji do tych osób, które „zrobiły to na mnie”, ale i … korzystam z tego sam.

Mój tekst jest próbą wywołania dyskusji na ten temat, zresztą bez jakiejkolwiek wiary w zmianę tej reguły, która dla sprzedających jest wygodna, ale dla kupujących bardzo niewygodna mówiąc łagodnie, ale … wszak każdy z nas kiedyś sprzedającym bywa więc … i może chcieć … zadziałać … to jest jak jest.

I jest prawidłowo – nie mówię że nie … po prostu wszyscy wiemy jakie są zasady, a to najważniejsze !!

Jednak … swoje zdanie na ten temat mam.

Więc kiedy i jak zrobiłem to ja sam.

W jednym z przypadków, żeby zatrzymać zawodnika u siebie pobiłem stawkę do wysokiej kwoty, która z jednej strony minimalizowała ryzyko utraty zawodnika, ale nie była całkiem nierealna i ktoś mógł jednak ją przebić (wtedy uznałbym, że za „tyle” niech jednak pójdzie). Wzięło się to stąd, że – mniejsza o szczegóły – jeden z zawodników, okazał się jednak bardziej potrzebny kiedyś dla mojego zespołu niż przypuszczałem w momencie kiedy go wystawiałem na sprzedaż. Po prostu … 3 dni w Charazay to czasem mnóstwo czasu …

Na marginesie – udało się – zatrzymałem zawodnika w zespole jak chciałem.

W drugim przypadku, z kwoty startowej zero – podniosłem do kwoty 1 000 000 (przebijając minimalnie licytującego użytkownika na dzień przed końcem aukcji) po prostu ryzykując, że spróbuję sprzedać gracza za minimum jeden milion – najwyżej nie uda się i wystawię go ponownie, tym razem konsekwentnie za zero. Na marginesie – udało się – ostateczna kwota wynosiła minimalnie ponad 1 000 000.

Natomiast … do czego w końcu zmierzam ?

Zmierzam do tego, że za nie do końca fair jednak uważam działania polegające na tym, że wystawia się zawodnika z kwotą startową zero i obserwuje. Jak osiągnie się wysoką cenę to sprzedawca nie ingeruje, a jak niską – sprzedawca bardzo ostro licytuje wraz z „prawdziwymi kupującymi” podbijając im nieraz ponad 10-krotnie cenę …

Dlatego co nie jest fair. Ponieważ … właśnie …

Kiedyś na przykład w ten sposób załatwiono mnie – sprzedawca włączył się do „gry o zawodnika” na 20 sekund przed końcem aukcji !! Potem … walczył ze mną długo, wyciągając o parę milionów wyżej cenę, aż doszedł do sytuacji że więcej wydać nie mogłem … Sprzedawca jednak „nie kupił sam od siebie” – uratował go ktoś inny, kto kupił za tą podwyższoną cenę tego zawodnika.

Sprzedawca, który chce uzyskać wyższą cenę powinien wystawić zawodnika nie za zero, tylko z odpowiednio wysoką kwotą startową. Inaczej – jest to nie fair i jest to nabijanie licytujących w butelkę, licytują, licytują, analizują …

Sprzedający na przykład, który jest „o parę milionów niezadowolony” nie przebijają na przykład zazwyczaj o 1 000 000 tylko minimalnie, bawiąc się 10 minut z osobą, której i tak nie stać na wyłożenie kwoty, którą sprzedający chce.

Po co angażować czas takiego licytującego, który analizuje zawodnika, który walczy, który nie raz wstrzymuje potrzeby fizjologiczne, jak na końcu i tak sprzedający wygra aukcję jak się uprze ? Po co taka zabawa. Nie fair całkowicie.

Chcesz sprzedaż za 5 000 000 i nie niżej ? Wystaw zawodnika za 3 500 000 i nie każ myśleć dwa dni o nim komuś kto na przykład może zapłacić 3 000 000 ! Ostro protestuję przeciwko takiej praktyce jako nie będącej fair. Że sam tak zrobiłem – no i co – jak coś co ja oceniam jako nie fair jest dopuszczalne to ja pozostaję zgodnie z zasadami, a to jak je oceniam … to zupełnie zupełnie całkowicie co innego.

Można jeszcze powiedzieć kontra – a nie do końca masz rację, ponieważ „trzeba przewidywać ile ktoś może być wart i nie liczyć na super okazje”. Nie prawda … okazje się zdarzają, zdarzają się zawodnicy, który można kupić okazyjnie – może nie super okazyjnie, ale za jednak sytuacje, gdzie można kogoś nabyć o wiele za nisko w stosunku do tego gdyby innego dnia, przy innych zalogowanych użytkownikach i tak dalej, można by go było kupić.

Takie jest moje zdanie. Wasze może być podobne, może być inne – ta strona jest od tego, żeby po prostu … dzielić się swoimi przemyśleniami na temat Charazay – miejsca gdzie wszyscy umilamy sobie czas, na ile go mamy.

środa, 16 listopada 2011

Nowy silnik na sezon 23 – bardzo wstępne refleksje o wzroście

Autor: Morfeusz33

Witam Was Wszystkich. Dawno nie pisałem … Ale do rzeczy … Przede wszystkim – chyba nigdy nie pisałem tekstu z tak wprost przyjętym założeniem, że ma on zmobilizować do dyskusji w formie komentarzy – opinii o tym tekście, a tylko bardzo ogólnie powiedzieć coś „od siebie” w wybranym temacie.

Nowy silnik będziemy mieli od nowego sezonu. Interesuje mnie w szczególności pewna kwestia … Interesuje mnie: wzrost. Wszyscy czytaliśmy opisy zmian w nowym silniku – więc przypuszczam, że wszyscy wiemy, że generalnie chodzi o to, żeby niższy wzrost tak nie utrudniał zbyt mocno (to znaczy nierealistycznie za mocno) zdobywania punktów.

Po prostu … wiem to nieprzyzwoicie stare dzieje, ale … na dotychczasowym silniku para guards Detroit Pistons z 1989 i 1990 mistrzowskich sezonów (Isiah Thomas i Joe Dumars) była by za niska, żeby odnieść sukces w Charazay …

Czy to się zmieniło na plus ?

Interesuje mnie to mocno, gdyż problem w pewnym stopniu dotyczy też mnie …

Od pewnego już czasu mam dwóch ciekawych zawodników, obsadzających generalnie razem pozycje point guard, którzy po pierwsze mają całkiem sympatyczne skille (nie gorsze od innych „obwodowych” moich zawodników), którzy dobrze bronią (innymi słowami – miewają czasem dość dobre występy w obronie), a którzy póki co … fatalnie grali w ataku.

Rzucali wiele i fatalnie pod względem celności, a ograniczanie ich udziału w ataku … czyniło ich drogimi, głównie broniącymi posągami, którym płaciłem, którzy – jak wyżej piszę już – „mieli skille” i zaliczali dobry występ jak mieli sporo przechwytów i asyst … Irytowało to mnie i irytuje czasem dziś (póki co mamy stary silnik w lidze). Ale cóż … ilu point guard’ów jak Earvin „Magic” Johnson (wybitny point guard z 206cm wzrostu !) może być nawet w Charazay’ju – tak w końcu zawsze mogłem powiedzieć sobie.

Obaj mają pewną ważną cechę … obaj mają poniżej 200cm wzrostu. No właśnie … Są niscy. Znaczy się .. byli.


Owszem to wstępne obserwacje (obserwuję pewien puchar prywatny z moim udziałem …), ale widzę, że próba rozwiązania tego problemu w nowym silniku tak jakby odniosła sukces. Moi point guards zaczęli pojawiać się na liście zawodników, którzy punktują – nie mniej niż zawodnicy z innych pozycji, z podobną skutecznością rzutową – po prostu nieodróżnianą się wreszcie ani celnością, ani oceną występu na mecz, ani ilością zdobywanych punktów od innych zawodników – wyższych zawodników z innych pozycji obwodowych (Shooting guard’ów i Small forward’ów). W związku z tym … podobna mnie się ten nowy silnik. Będzie z tego co wstępnie widzę bardziej realistycznie !

Co Wy na to wszystko ?

środa, 26 października 2011

Podkoszowi – trenować obronę czy zbiórki ?


Autor: Morfeusz33


Charazay’owicze … Czas napisać coś na PFC Charazay Blog – podzielić się z Wami dylematem, który mnie ogarnął.

Najpierw wstęp. A mianowicie – nie chcę być źle zrozumiany, że nie doceniam w przypadku podkoszowych (środkowi-centrzy i silni skrzydłowi-power forward'zi) zawodników pracy nóg, że nie doceniam szybkości, że nie doceniam doświadczenia i ewentualnie innych pomocnych skill’ów – gdyż każdy jest na swój sposób pomocny, jedne na niektórych pozycjach bardziej, inne mniej, ale też.

Natomiast … doświadczenia ostatnich meczy, choć to już dawniej obserwowałem ale może nie aż tak dobitnie i jednoznacznie jak teraz, pokazały mi w ostry sposób, że posiadanie świetnych zbierających jest wyjątkowo pomocne. Są użytkownicy na charazay, którzy świetnie rozpracowują zawodników i taktykę swoich przeciwników, do tego stopnia, że potrafią zespołem ze znacznie wyższymi skill’ami niż swoje własne grać jak równy z równym.

Z drugiej strony … są mecze, ostatnio nie gram takich dużo, ale już grałem i dobrze je pamiętam, gdzie zbiórki w ataku, w ogóle zbiórki, nie mają dla mnie znaczenia, ponieważ po pierwsze przeciwnik nie pudłuje prawie nic w ataku, dzięki czemu to, że umiem zbierać nie ma znaczenia, bo nie mam okazji do próby zbiórki. Tak samo ze zbiórkami w ataku, gdzie to, że punktuję nie raz po wielokrotnej zbiórce również nie gra roli, bo przeciwnik punktuje i tak większy procent akcji, niż ja dzięki temu – cały czas uciekając punktami ode mnie.

Powstaje więc pytanie – zbiórki czy obrona – jako trening podkoszowych ???

Za każdym z nich przemawiają silne argumenty – oczywiście pamiętajmy, że rozmawiamy nie o koszykówce, tylko o jej świetnej symulacji – charazay’u, a to na pewno co innego.

Czemu zbiórki ? Odpowiedź to choćby mój mecz z dnia 25-10-2011r., gdzie oboje (ja i przeciwnik) rzucaliśmy poniżej 40% za 2 punkty, a próby za 3 punkty celne były w ponad 40% - zobaczymy jednak zbiórki w ataku: 26 do 5 dla mojego zespołu. Wygrałem mecz przewagą 13 punktów, grając w swojej gali. „Morał”: gdyby nie zbiórki w ataku, to nie istniałbym w tym meczu – mówiąc łagodnie …

Czemu obrona ? Choćby dlatego – co usłyszałem od jego z charazay’owiczów (nie podam kogo bo … zapomniałem od kogo …), że nie ważne, że przeciwnik zbierze pod twoją tablicą 100 zbiórek w ataku, jak za każdym razem obronisz akcję … Warto więc mieć wysokiego, świetnie broniącego zawodnika. Po za tym to słynne, że mecze wygrywa się atakiem, a mistrzostwa ligi – obroną … i tym podobne.

Jak uważacie ? Dla mnie jest to dylemat, który nie jest jednoznaczny do rozwiązania … W końcu … bycie właścicielem i prezydentem oraz generalnym managerem zespołu, choćby na charazay, to jednak takie proste nie jest, prawda ?